Strona:Księga godzin (Rilke).djvu/115

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


bo zanurzyli się w ziemię po szyję?
Czyli ten, który ma umarłych ton,
najpodobniejszy jest do wiecznych miar?
Czy to jest wielkie życie Twoich mar,
które ma przetrwać poza czasu skon?
Czy do Twych planów odpowiedni są?
Czy chowasz ich, naczynia wiekuiste,
Ty, wszelkim miarom Bezmierny, by czyste
kiedyś wypełnić swoją własną krwią?