Strona:Księga godzin (Rilke).djvu/104

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Przeczuwające idą słuchy,
rozterki, które Cię zamgliły.
Leniwiec i marzyciel głuchy
nie wierzy żarom własnej siły
i chce, by góry mu krwawiły,
inaczej w Ciebie nie uwierzy.
Ale Ty twarz opuszczasz w cień.
Ty mógłbyś górom porozpruwać żyły
na wielkiego Sądu dzień;
lecz Tobie nie zależy nic
na poganach.

Ty nie chcesz walczyć bronią przebiegłości,
ani szukać kochania światłości;
nie zależy Ci nic
na chrześcijanach.

Tobie na pytających nie zależy nic.
Z słodyczą lic
patrzysz na dźwigających.