Strona:Księga godzin (Rilke).djvu/079

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Jedna godzina poza krawędź dnia,
a już kraj jest na wszystko gotów.
Co tęsknisz, powiedz, duszo ma:

Bądź stepem, stepem wielkich lotów.
Miej stare, stare kurhany,
rosnące i ledwo widoczne,
kiedy księżycem kraj zalany
wspomina dzieje mroczne.
Kształtuj się, ciszo. Rzeczy
kształtuj (to ich dziecięce lata,
one ci będą usłużne).
Bądź stepem, stepem o rozmiarach świata;
może się wówczas i starzec przywlecze,
którego ledwie od nocy odróżnię,
i odda swoją ogromną ślepotę
zasłuchanego domu mego pieczy.

Widzę, jak duma w tej głuszy,
ale nie poza mój byt;
dla niego wszystko jest w duszy:
step, niebo i domu szczyt.
A tylko pieśni rozprószył,
już ich nie zacznie ni raz;
z wielu tysięcy uszu
wypił je wicher i czas.