Strona:Księga godzin (Rilke).djvu/078

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Ty Skłonny, a Twoja łaska wpływała
zawsze w najstarsze wszystkie gesty.
Kiedy ktoś ręce splata, aż
by rąk para oswojona trwała
dokoła maleńkiego cienia — :
uczuwa nagle, że to Ty w nich jesteś,
i jak na wietrze
opuszcza twarz
z zawstydzenia.
Wówczas próbuje lec krzyżem pobożny
i, tak jak inni, powstawać z pacierza,
stara się Ciebie ukołysać, — trwożny,
że Twej czujności już się sprzeniewierza.

Bo chełpić się nie może, kto Cię czuje;
lęk ma o Ciebie, strach, a od człowieka,
coby w nim dostrzegł Ciebie, on ucieka:

Ty jesteś ów cud na pustyni,
co się wychodźcom ukazuje.