Strona:Księga godzin (Rilke).djvu/055

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Słowo-ś rzekł: Światło i ta mowa
stworzyła Czas. Milczałeś długo.
Człowiek był Twoją wieścią drugą
(my pod jej ciemną trwamy smugą)
i znowu duma Twoja głowa.

Lecz ja trzeciego nie chcę słowa.

Modlę się nocą: Niemym bądź,
co rosnąc w wielkich gestach trwa,
którego duch przezsennie gna,
by chciał milczenia sumę wziąć
i ponad góry, w gwiazdy wpiąć.

Bądź Ty przystanią od tej złości,
co odtrąciła nienazwane.
Nad Rajem noce nieprzebrane:
Strażnikiem z rogiem bądź czujności,
obcym, bo tylko dźwięki znane.