Strona:Księga godzin (Rilke).djvu/054

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Imię — to dla nas światła szmat,
stawiony tuż przed czołem małem.
Więc ja oblicze me zniżałem
przed onym Czasu trybunałem;
jak wielką wagę Cię ujrzałem,
która obciąża mnie i świat.

Tyś mnie wychylił z czasu, Boże,
w który-m ja wkroczył jak pijany;
jam zgodził się po cichym sporze:
a teraz trwać Twa ciemność może
dokoła słodkiej Twej wygranej.

Teraz mnie masz i nie wiesz kogo,
Twe wielkie zmysły widzieć mogą
tylko, żem w mroku zginął.
Trzymasz mnie dziwnie błogo,
słuchasz, jak moje ręce płyną
przez Twoją brodę mnogą.