Strona:Księga godzin (Rilke).djvu/013

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Sąsiedzie Boże, gdy w noc czasem tam
stukaniem twardem mącę Twoją ciszę, —
to stąd, że rzadko Twój oddech tu słyszę
i wiem: Ty jesteś w sali sam.
A gdy Ci czego trzeba, któż
Twemu szukaniu napój mógłby dać?
Ja słucham ciągle. Proszę, daj mi znać.
Ja jestem tuż.

Dzieli nas tylko cienka ściana, Panie,
przypadkiem; bo pewnego czasu
sprawi ust Twych lub moich jedno zawołanie,
że bez hałasu
runie ta cała ściana.

Z Twoich obrazów jest wybudowana.

A one stoją jak imiona we śnie.
I jeśli kiedyś tem światłem rozpłonę,
przez które w Tobie mą głębią utonę,
na ramie światło strwoni się bezkreśnie.

A zmysły moje, które słabną wcześnie,
będą bezdomne, Tobie oddalone.