Strona:Krystyna Miłobędzka - Dom, pokarmy.djvu/57

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


ZNÓW TO LOTNE ŁAKOME

coś je wmusił we mnie

mnie na swoje echo, żeby się dawało

w ślinie chlebie we śnie

żeby się udało wrócić ująć dowieść

żeby się zdawało że się między nami dzieje coś

szeptem szuraniem szumem — wysłuchasz mnie, prawda?

Kiedy nic, to najbardziej moje.