Strona:Krystyna Miłobędzka - Dom, pokarmy.djvu/51

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


jak mało rozumiesz czujesz ty wrzo

między i ciągle między kąsaniem

i boli

między kąsaniem i lizaniem własnych ran

och, nienawiść jest równie pomyślna jak miłość, nawet zwinniejsza

wyraża się w formie, żadne rzeczy nie są tu potrzebne przestać, jedyna nadzieja, przestać

plują na mnie, przecież nawet nie plują nie widzą, nie wiem ani tej ani tej bajki, mnie nie ma

czy połkniętym scyzorykiem można się posłużyć

nie wiem — któryś dzień mojego wszystko, tak to wygląda