Strona:Krystyna Miłobędzka - Dom, pokarmy.djvu/52

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


powinnam być teraz w szpitalu i przy dziecku i przy matce i przy tobie „idź, musisz zdążyć do szkoły“ „miałyśmy kapelusze z kwiatami“, to się łączy (trafić, w to, w kogo)

piszę a mam być w szpitalu przy, więc to jest zawsze przeciw temu, no, jak się nazywa „w tobie, już prędzej w tobie ale też czegoś ci (brakuje?)“ „po rosie do dziś, łzami powiększa“

że jest, że chciałoby być rozmową w której przerywamy sobie wpół krzyczymy przepraszamy sklejamy od początku

nie relacją nie kazaniem nie wyznaniem, chociaż słowa tego są w każdej „nie nie trzeba dokładniej“

syn, domownicy, rodzice z dzieciństwa, niewielu przyjaciół, także ci co już nie żyją „nie możesz znaleźć a ja nie wiem czego ty“

my w tej chwili wobec siebie sięgający

do jakich granic w języku, jak daleko mogę być z wami, do jakich najmniejszych części mowy