Strona:Krystyna Miłobędzka - Dom, pokarmy.djvu/39

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


NIKOMU WŁASNE, NIECAŁE (I SOBIE NIECAŁE)

a ja tym żyję, nie że w to wierzę, ja to mam jak ręce i nogi. I nie sprawdzisz

to jedno zlepione żeby zlepić mam zlepić

dobrze trzymać o tej wspólnej ani chwili ani rzeczy, o tym naszym bezustanku na pożarcie na złączenie

zasnęłam w to a to idzie dalej, znowu się wymknie. Wszystko czego nie wytrzymuję z różnych, z własnych niepowodzeń, strachu, często zwykłego zmęczenia domem i tym w kółko co od dziecka mnie obraca

takie beze mnie że go prócz mnie nie ma

takie beze mnie że go widać nie ma. Do wyrzygania. To pisanie kosztuje miesiące życia, po co? Nie umiem się cieszyć, jestem ogłuszona, nieczęsto widzę czuję że wszystko naokoło jest ze mną. Ja mnie moje, moja góra. Ani szepnąć, ani ciężka.