Strona:Królowa myszek - baśń fantastyczna w 2-ch aktach.djvu/8

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 6 —

cze trochę nabiorę sił i nakarmię dzieci... one takie słabiutkie, a mlekiem mym tylko się żywią!
KRÓLOWA. Zjedz biedna matko! O, Boże! gdyby moje dziecko było głodne, umarłabym.
MYSZ. Jakaś ty dobra królowo... O, pozwól, niech jeszcze matki które karmią dzieciątka przyjdą tu i znajdą posiłek... niech maleństwa ich nie padają z głodu, niech ród nasz nie zaginie... patrz, ja, królowa, klęczę przed tobą, któraś mi jest równa i proszę...
KRÓLOWA. Ale widzisz moja droga, król lubi tłuste pasztety a wy mi zjecie wszystko...
MYSZ. Tylko tyci, tyci, odrobinkę...
KRÓLOWA. Zawołaj biedne matki, niech się posilą...
MYSZ (piszczy). Pi! pi! pi! pi! (wbiega myszka).
MYSZ KRÓLOWA. Królowa moja koleżanka pozwala ci się najeść do syta.
MYSZKA. Dzięki ci królowo! (zajada)
KRÓLOWA MYSZEK. Masz już dosyć, odejdź! (do królowej). O, Królowo! pozwól przyjść i dzieciom. Ulituj się!
KRÓLOWA. Pasztety będą chude.
MYSZ. Tyle tylko, co ziarnko bobu dasz słoninki..,
KRÓLOWA. Dobrze, ale tylko tyle!
MYSZ (piszczy). Pi! pi! pi!