Strona:Królowa myszek - baśń fantastyczna w 2-ch aktach.djvu/9

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
— 7 —

MAŁA MYSZKA. (wysuwa się z kąta). Wołasz mnie królowo?
MYSZ. Tak, możesz jeść.
MYSZKA. (pokazuje na królowę). A ta mnie nie zabije?
MYSZ. Ona ci daje tą słoninkę.
MYSZKA. (skacze z radości). Pi! pi! pi! ach! jakie dobre!
KRÓLOWA. Co to? już tyle tylko zostało? Dość żarłoki! Idźcie!
MYSZKA i MYSZY. Dzięki ci pani, a przez wdzięczność pokażemy ci, że nietylko jeść potrafimy!

(TANIEC)
(podczas tańca łapią ostatni kawałek i odchodzą)

KRÓLOWA. (wraca do krajania). Gdzie słonina? Gdzie ten ostatni kawałek którego nie zdążyłam pokrajać? O, ja nieszczęśliwa! Królowi nie będą smakowały pasztety, bo chude! Co pocznę? To te myszy obrzydłe porwały mi przysmak króla! Niewdzięczne!
GŁOS z KĄTA. Wdzięczne ale głodne... Przebacz!
KRÓLOWA. Trudno, będą takie, jakie być mogą! Zawołam wreszcie służebnej (klaszcze)
SŁUŻEBNA. (wbiega). Słucham królowej...
KRÓLOWA. Biegnij do kucharza i spytaj czy niema jeszcze słoniny?
SŁUŻEBNA. (wychodzi i wraca). Kucharz