Strona:Korczak-Bobo.djvu/185

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
11 marzec.

Prawie nowela.
Ostatnie zadanie przed kwartałem, decyduje o stopniu na cenzurze. Przepisać nie można, bo Argusowe oczy nauczyciela wszystko dojrzą. Samemu trzeba się błąkać w mistycznym świecie formuł i cyfr. Gorączka nie pozwala panować nad myślami, trzeźwo rozumować. A spokój potrzebny do zimnych cyfr. Jedna drobna wątpliwość pozbawia równowagi, traci się grunt pod nogami, bo tu jeden błąd pociąga za sobą cały zastęp błędów, — jak w życiu. Ile razy za drobny błąd, zrobiony przez nieuwagę, dostało się dwa, iluż to ludzi takiej dwójce zawdzięcza złamane życie. Czy dziw więc, że głowa płonie, oddech grzęźnie w piersi a serce trzepoce się, jak gołąb w klatce? Jedno zadanie na tydzień często napełnia trwogą dziesiątki młodzieży — ironjo — szczęśliwej młodzieży. — W wilję mózg się wysila, aby przeczuć, co będzie, co powtórzyć, co może się przydać. Zrobię czy nie zrobię? — To pióro kreśli ratunek albo wyrok śmierci — własne pióro. Wyrok zbrodniarza podlega rewizji w senacie, a wyrok nauczyciela, zależny od sympatji lub odwrotnie, od przelotnej myśli, chwilowej fantazji, przypalonego obiadu — jest nieodwołalny.
Ostatnie zadanie. Nauczyciel zdwoił czuj-