Strona:Korczak-Bobo.djvu/168

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


„dziękuję“ smutną i jak przysługa którą mu wyświadczyłem, drobną.
Zaiste jak są różne spojrzenia: obojętne, przelotne, dyskretne, miłosne, ciekawe, ironiczne, dobrotliwe, zaczepne (ta mała) wstydliwe, odpychające, marzące, litosne i t. d. — tak są i różne pocałunki: od najczystszych, jak tchnienie motyla do gorących jak wulkan, od godnych anioła do — szatana. (Spojrzenia i pocałunki — temat do studjum).
Teraz przyszło mi na myśl, że wszak Wedeking dowiódł w przebudzeniu się wiosny wyższości uświadomienia w wychowaniu. Ponieważ i ja i madem. Janina byliśmy uświadomieni, mogliśmy bez obawy ślizgać się nad zawrotną głębiną „pieśni bez słów“.
Dziesięć stron zapisałem bez znużenia, a za ostatnie wypracowanie polskie dostałem trzy, chociaż bez zarzutu, bo krótkie.
Więc moja senność i starcze niedołęstwo minęły, czy pod wpływem listu p. Julji? Czy aż taką jest potęga autosuggestji?

23 styczeń.

Czytam mowy Cycerona i Demostenesa, podziwiam strukturę, korzę się przed logiką rozumowania i zachwycam językiem. Ale ja inaczej przemawiałbym, gdybym widział ojczyznę w niebezpieczeństwie, albo bronił człowieka przed śmiercią. — Wogóle