Strona:Korczak-Bobo.djvu/166

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
158

czyźnie (toć jestem nim) wysypywać piasek z pantofli, poprawiać pończochę, opowiadać, że ją ktoś podpatrywał w koszuli i zapytywać naiwnie, cobym zrobił, gdybym z nią s. w jednem ł.
Kiedy dziś na chłodno myślę o moim stosunku z Satanellą (dałem słowo honoru, że imię jej więcej się w pamiętniku nie powtórzy — dziecinnada) — widzę, że to, że mnie zraniła, było rzeczą przypadku. Czyż dziw, że podlotkowi imponował student? Myślała, że zgodzę się ustąpić pierwsze miejsce starszemu, a sam będę się kontentował drugiem. Nie wiedziała, że tylko w tramwaju ustępuje się je starszym, a nie w miłości.
Ale do rzeczy:
Między mymi „ideałami“ są nietylko przedstawiciele płci odmiennej, a to najlepszy dowód, że nie wchodzi tu w grę żądza, ale bardziej szlachetne uczucie.
1. Nasz naucz. Mod. Obserwowałem go długo, bo 6 kwartałów. Jest—to męczennik niewdzięcznej idei, greckiego języka. Pod tem wypukłem czołem, pod kasztanowemi włosami, ile myśli się kryje i ile zapału przebija przez te trupio blade policzki. Ten fanatyk Homera, gdy widzi zupełny brak zapału w klasie, gdzie chce budzić myśl śpiącą, widzi bezowocnemi swe trudy i cierpi. I zato go szanuję, jak szanuję Dostojew-