Strona:Korczak-Bobo.djvu/150

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
142

ła przy tem? Jeśli żyjesz w tak smutnem przekonaniu i w takiej koncepcji wieku młodzieńczego, powinnaś była zapłakać.
Nie przeczę, że młodość ma swoje burze, ale jak bohatersko z niemi walczy. Z jednej strony przepotężny głos natury, rozzuchwalony jeszcze przez nieracjonalne wychowanie (miękkie łóżko, piwo, mięso, siedzący tryb życia), i brak ideałów, których sami musimy szukać często na bezdrożach i w niebezpieczeństwie, — to wszystko, ta cała armja, świetnie uzbrojona i wyćwiczona — a z drugiej strony młodzież bezbronna, bez jednego sprzymierzeńca, tylko kierowana instynktem samozachowawczym. Gdybyśmy sami nie walczyli, aż nam tchu brak i żyły występują na czoło, tobyście nie upilnowali „prochu i ognia“. Oto co ci w twarz rzucam, czcigodna pani. Dobrze, że nowe pokolenie matek, takich jaką będzie panna Wanda w przyszłości, inne będzie miało zapatrywania.

15 sierpień.

Czytam wyłącznie klasyków. Nudne powieścidła bez trwalszej wartości pozostawiam moim rywalom, bawidamkom, panom Sawuarym Wiwrowiczom i ich adoratorkom.
On n’est jamais si heureux ni si mal-