Strona:Korczak-Bobo.djvu/151

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.
143

heureux qu’on se l’imagine — mówi La Rochefoucault — i ma słuszność.
Flirt kwitnie wokoło. Ja staję z boku i obserwuję. Jest tu M., młodszy znacznie odemnie. Niczem się nie krępuje. Całuje „panny“ po rękach, przyciska je do siebie, dotyka, kładzie im głowę na kolana, a młodsze bierze na kolana i pieści w bardzo dwuznaczny sposób. Jest silnym brunetem, tem tłomaczę sobie, że jest tak nieposkromiony, a przytem młodszy, więc prędzej mu się wybacza. Jednakże i ja byłem młodszy. Może miłość mnie obroniła.
Dużo myślę teraz o przeszłości, zbieram materjały do studjum: „Dziecko“. — Panna Wanda obiecała mi książkę „Reformatorzy wychowania“. Spencer, Pestalozzi, Frebel i t .p. Kiedyś i moje nazwisko znajdzie się w tym szeregu. Jak można Rousseau nazywać wielkim wychowawcą, przecież on musi sam być ideałem moralności, inaczej nie może być wzorem.
Staram się dużo chodzić i pływać, aby zebrać hart, na nowe walki w niehygienicznych warunkach. Kant 8 godzin pracował, 8 odpoczywał i 8 spał. Snów nie miewam teraz żadnych. Pol. miałem dwa czy trzy razy, gdybym był panną, miewałbym menses. Bóg nie może być tak nielitościwy, żeby umyślnie zabijał twory Swoje, — widocz-