Strona:Klemens Junosza - Obrazki z natury - W powodzi kwiatów, Gdy konwalje.djvu/16

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


tamentu, lecz rzucił się na łóżko i usnął snem sprawiedliwego.
Niedługo wszakże dano mu używać miłego wywczasu.
Zaledwie słońce weszło, już przedpokój był pełen pacjentów. Znajdowali się tu mężowie cierpiący na serce, oraz niewiasty z choremi bardzo i delikatnemi dziećmi na rękach.
Młody lekarz, niepraktyczny jeszcze w swoim zawodzie, nieumiejący spać, gdy pacjent potrzebuje pomocy, zabrał się do oglądania chorych, którzy zachwyceni byli jego troskliwością nadzwyczajną i starannością, z jaką usiłował zbadać chorobę.
Odpowiadał na niezliczone pytania żydówek, powtarzał po dziesięć razy informacje co do czasu używania lekarstw i co do djety; ze świętą cierpliwością słuchał opowiadania o zadawnionych cierpieniach cioci Ruchli, która od czasu owdowienia zupełnie utraciła delikatne swe zdrowie...
Pytanie «co się należy?» żenowało niesłychanie młodego lekarza, wstydził się brać honorarjum od narzekających na