Strona:Klemens Junosza - Obrazki z natury - W powodzi kwiatów, Gdy konwalje.djvu/15

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


zwrócone były w jeden punkt i, lada fura żydowska, lada chłopski wóz zdążający ku miastu, zwracał na siebie powszechną uwagę.
Biegły ku niemu wejrzenia czarnych i modrych oczu — a mamy, przymrużając źrenice, zapytywały się w duchu: On? czy nie on?
Już słońce zaszło; księżyc wypłynął na pogodne niebo — należało wracać. Zawiedzione w nadziejach towarzystwo, opuściło placówkę, a w kilka godzin później cała populacja sławetnego grodu X. nad X. usnęła snem sprawiedliwego.
Dla ścisłości kronikarskiej dodać należy, że tej nocy wszystkim panienkom śnił się przystojny i młody lekarz, o którego zaletach i zdolnościach Icek Kapitan opowiadał cuda pani prezydentowej.
Oczekiwany syn Eskulapa przybył późno w nocy. Przy pomocy furmana i stróża nocnego odszukał Icka i objął w posiadanie ów wspaniały lokal z eleganckiemi meblami i «zieloną kanapą». Zmęczony całodzienną podróżą, nie miał czasu na podziwianie eleganckiego apar-