Strona:Klemens Junosza - Monologi. Serya druga.djvu/48

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została skorygowana.

bardzo ciężko dycham... Przecież jestem ociężała fabryka...
Ja mówię do niego:
— Pan doktor mnie straszy!
— Nie bój się pan; ja pana informuję, żebyś pan wiedział, że trzeba się kurować.
Oh! ja odszedłem od niego z pełną głową anatomii — i od tej pory rozpoczęły się moje lekcye!
Chwalić Boga, ten doktor, ach, doskonały doktor! dał mi różne medycyny i kazał mi pojechać do Karlsbadu... Ja pojechałem — mnie pomogło.
Moja figura zeszczuplała, moje trzy brody zmniejszyły się o 50%, moja garderoba musiała być zwężona o... 10%, a moja gotówka zwęziła się po tym kochanym Karlsbadzie do 8½%... Proszę państwa, jaki klej może to wytrzymać?... ale przynajmniej nauczyłem się trochę anatomii.
Śliczna nauka! przynajmniej człowiek ma ten zysk, że jak go pika tu (pokazuje na serce), to wie, że jest do czynienia z sercem; jak tu (prawy bok), to kochana wątróbka; jak tu ciężko to wentylacya płucowa.
To już się idzie prosto do takich doktorów, którzy od tych chorób są. Ja już nie pytam doktora, co mi jest, — tylko mówię jemu: „Proszę mnie leczyć na lewe strone płuca od frontu, albo od pleców...“ Bo trzeba wiedzieć, że płuco to jest taki interes, co ma dwa fronty...