Strona:Klemens Junosza - Monologi. Serya druga.djvu/44

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została skorygowana.

    wyższe doktorskie nauki... taką naprzykład anatomię?!
    Ja pracowałem spokojnie przez całe życie... Naprzód cokolwiek uczyłem się w che... to jest w takiej niższej szkółce handlowej; potem przechodziłem kurs w różnych innych zakładach, co już nawet nie pamiętam; potem byłem dla praktyki w kantorze, zanim samodzielnie zacząłem pracować w kleju...
    To nie jest zły interes, tylko, że inne łajdaki zrobili już dużą konkurencyę.
    Ja byłem chłopak młody, elegancki, ja lubiłem chodzić w cylinder, mieć na oku kawałek szkiełka, w ręku ładną laseczkę... ja nawet trochę hulałem. Co państwo chcecie, człowiek młody... miałem przyjaciół...
    Nieraz, jak przyszliśmy we trzech, to nas było pełne całe Eldorado! Ach, to jest, jak Włoch lubi powiadać: „tępe passate,“ ale naprawdę to było „ostre passate,“ — nieraz pukał szampan — a piwo to płynęło jak rzeka...
    Pamiętam, była panna Esmeralda, Hiszpanka... znałem ją od małego dziecka, bo jej ojciec miał na Czarnej ulicy sklepik... to jest... co ja powiadam? Widocznie pamięć mi nie służy... ona była hiszpańska Hiszpanka z samego Wiednia, szansonistka pierwszej próby... Nieraz jadałem z nią kolacyę.