Strona:Klemens Junosza - Monologi. Serya druga.djvu/35

    Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
    Ta strona została skorygowana.

    obejmuje także wina, powozy, konie, ładne mieszkania, obejmuje ona również pewne, że tak powiem, stosuneczki prywatne. Złośliwi robią z tego plotki, nie mające żadnego sensu, bo oczywiście albo się jest specyalistą, albo się nim nie jest. Ja jestem i to w najobszerniejszem znaczeniu t go wyrazu. Przyjeżdża ktoś znajomy ze wsi, chce wesoło przepędzić czas, zabawić się, ostatecznie, stracić trochę pieniędzy na rozrywki — któż mu w tem pomoże, jeżeli nie ja, człowiek fachowy specyalista? Nikt go nie oprowadzi sumienniej po wszystkich miejscach godnych widzenia. Ja, bo znam różne wejścia niekoniecznie frontowe, mogę wprowadzić przyjaciela do handelku przez sień, do ogródka przez kulisy, do cyrku przez stajnie, a że nie masz dla mnie tajemnic gabinetowych — to wiadoma rzecz. W całem mieście jestem jak u siebie w domu, a kto się mnie powierzy, może być spokojnym, gdyż dobrze ulokował swe zaufanie — oddał się specyaliście. Jeżeli mam prawdę powiedzieć, źle mi z tem nie jest. Życie upływa wesoło i bez wszelkich wydatków z mojej strony, bo juścić specyalność przynosi pewne dochody; nawet, jeżeli kto jest tak jak ja przewidujący i ostrożny, to i na czarną godzinę potrafi coś złożyć. Śniadania takiego, jak ja zorganizuję, nie zorganizuje nikt; takąż samą biegłość posiadam w urządzaniu obiadów, kolacyj, majówek, czy to w większem towarzystwie, czy w mile do-