Strona:Klemens Junosza-Pająki.pdf/88

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Mówi prozą i wierszem, wygłasza oracye, przeplatane cytatami z ksiąg mądrych, poprzyczepianemi najdziwaczniej; tańczy, śpiewa, żartuje z państwa młodych, z gości; jednem słowem, robi wesołość na urząd, tak dobrze, jak płaczki cmentarne robią na obstalunek wielki smutek.
Każdy człowiek ma swoje powołanie i swój sposób do życia.
Oprócz tego bawiciela z urzędu, jest jeszcze jeden gość bardzo wesoły, pan Izrael Meir Zwanzig — swat.
Wszyscy artyści mają tę słabość, że lubią się przypatrywać swym dziełom, to też i Izrael Zwanzig bywa zawsze na weselach par, które dzięki wymowie swej i przekonywającym argumentom, połączył.
Jak wspomnieliśmy wyżej, pan Zwanzig, przy układzie o honoraryum za swatanie, zastrzegał sobie zawsze udział w uczcie zaręczynowej i weselnej i z serwitutu tego, któryby słusznie pastwiskowym nazwać było można, korzystał sumiennie; przytem robił jeszcze jeden mały geszefcik. Winszując panu młodemu pięknej i bogatej żony, życzył mu, aby jak najrychlej doczekał się syna; do-