Strona:Klemens Junosza-Pająki.pdf/29

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— A moje kwiatki — wtrąciła gospodyni domu — są jeszcze za zielone dla was. Co wy możecie chcieć od nas, kiedy moja najstarsza dziewczynka ma dopiero dziewiąty rok życia!
Zwanzig uśmiechnął się.
— Gdy wasza najmłodsza dziewczynka będzie miała dziewięćdziesiąt dziewięć lat życia, czego oby w dobrem zdrowiu doczekała, to ja naprawdę nie będę miał tu co robić. Czy wy, pani Jento, macie wyobrażenie, że ja tylko dziewczynki za mąż wydaję?
— Przecież to wasz fach...
— No, a gdzie jest taki kodeks, któryby mi zabraniał chłopców żenić? To także jest mój fach.
Izrael uśmiechnął się bardzo przyjemnie, mrugnął znacząco w stronę pieca i dodał:
— Żeby wasz najstarszy synek, który teraz ma lat ośmnaście, dostał ładną panienkę z bardzo wielkiej familii, żeby wziął za nią porządny posag, to ja myślę, że ani pan Jonas, ani pani Jenta, ani nasz kochany dziadzio Gancpomader, nie zrobiliby z tego powodu awantury. Co myślicie o tem, panie Gancpomader?
— Ja myślę, że wyście powiedzieli mądre słowo.