Strona:Klemens Junosza-Pająki.pdf/254

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Niosą ciężar obowiązków bez nadziei lepszego jutra, z rezygnacyą, która prawie apatyi się równa.
Dlaczego?
Wszakże łudzili się, że będzie lepiej, że wydobędą się z bagna; wszakże on powtarzał jej: „Jeszcze rok, tylko rok;“ później nie dawał jej określonych terminów, ale pocieszał, że po jakimś przeciągu czasu lepiej będzie; a potem przestał już mówić o tym przedmiocie zupełnie.
Dlaczego?
Wszakże lepiej mu było, miał większą pensyę i dużo zarabiał; sam wspominał, że widzi przed sobą drogę wyjścia.
Więc dlaczego?
Nieraz to tłómaczył swym wnukom nieboszczyk Gancpomader, że są interesa, z których nie wychodzi się wcale, bo arytmetyka na to nie pozwala, a jej postanowienia są niewzruszone i nikt się od nich wyłamać nie może.
I to również dziadzio Gancpomader mówił, że jak nie każdy człowiek ginie od pioruna, tak też nie każdy wygrywa na loteryi, nie na każdego spadają sukcesye, mogące odrazu postawić na nogi i wydobyć na lepszą drogę, a i to także nie sekret,