Strona:Klemens Junosza-Pająki.pdf/255

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


że człowiek nie jest żelazny, że przychodzi na niego niekiedy choroba i niemoc, wydatki zdwaja, a pracować nie da.
W takich razach najprościej obmyślany plan psuje się i rozpada, a Hapergeld i jego towarzysze nowe nakładają haracze, z podwójną nacierają energią.
I jeszcze jedno słowo mądre powiedział Gancpomader: że klienci jego wnuków wspólnemi siłami ratować się nie będą, bo wspólności w nich nie ma.
Gdy jedna mucha wpadnie w sieć pajęczą, miota się rozpaczliwie, brzęczy, ale się wydobyć nie zdoła; gdyby sto much złożyło swe siły, pajęczynaby pękła.
Państwo Karolowie wegetują z dnia na dzień; nie spodziewają się już niczego od życia i nie marzą o niczem; bagno ich wchłania powoli, potrosze, zapadają stale i bez przerwy.
On chodzi do fabryki regularnie, o pięć minut nigdy się nie spóźni, w domu po całych nocach pracuje, ona również pracą swą dopomaga; mało z sobą mówią, czasem dzień przejdzie, jedno do drugiego nie odezwie się nawet.