Strona:Klemens Junosza-Pająki.pdf/182

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


głowę? Pani Pytelson ma już trzeciego męża, to może nam powiedzieć. No, powiedz nam pani.
— Oj! — westchnęła zapytana — mogłabym powiedzieć nawet bardzo dużo. Mój pierwszy mąż, niech spoczywa w pokoju, był sobie zwyczajny człowiek. Niezbyt zły i niezbyt dobry, ale był pierwszy; on mnie szanował, on mnie słuchał, a gdym się czasem bardzo gniewała, to wcale nic nie mówił, tylko zabierał się i szedł na spacer przed Bank. On bardzo lubił spacerować przed Bankiem, ale to przecież nie jest wielki feler. Owdowiałam młodo, niedługo znów wyszłam za mąż. Zrobiłam śliczny los! Dostałam kawalera, wielkiego łobuza, też lubił spacerować — tylko nie przed Bankiem. Nie będę opowiadała, jaki to był dla mnie gatunek zmartwienia, ale ono burzyło we mnie krew i żółć, pchało się do głowy i do serca. Ledwie, ledwie się odczepiłam od niego; wziął całe trzysta rubli za to, że mi dał rozwód. Trzeci mój mąż, panie go znacie, jest taki sobie; ot, niebrak mu sprytu do interesów, ma nawet cokolwiek szczęścia do handlu, ale to już nie jest taki mąż, jak pierwszy mąż. Gdy ja się rozgniewam, nie idzie na spacer, ale potrafi się także rozgniewać; gdy ja co mówię, on trzy razy tyle...