Strona:Klemens Junosza-Pająki.pdf/174

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— I ja też, mnie się zimno robi, jak słyszę to słowo: reperacya. Lepiej powiedz pani Hapergeld, jak pani skutkuje masaż. Co pani masz z tego masaż?
— Niech go djabli wezmą! Mam siniaki!
— Ładna kuracya! Za swoje pieniądze dostać siniaki; ale pani cokolwiek lepiej?
— Bardzo mało. Prawie nic... tyle to kosztuje, a bez skutku.
— Patrz pani, idzie Izrael Meir.
— Niech on sobie idzie, ten cygan.
Zwanzig zbliżył się do ławki.
— Dobry wieczór paniom.
— Dobry rok.
— Uważam, że nasza pani Hapergeld jest bardzo mizerna.
— Chora jestem.
— Jakie pani cierpienie masz?
— Co wam do tego. wy nie jesteście doktór.
— Kto wie?
— Ha, ha, ha! — roześmiała się pani Pytelson — mamy nowego doktora, pan doktór Izrael Meir Zwanzig, ładny doktór!
— Wolno się pani śmiać.