Strona:Klemens Junosza-Pająki.pdf/165

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


zenta: z wina, porteru, cukierków, ciast, stosownie do zamożności i stopnia pokrewieństwa.
Pani Regina na taki dzień musi mieć tort z renomowanej cukierni na Gęsiej ulicy, a jeśliby miała dwa torty, toby jej także źle nie zrobiło na zdrowiu.
Wiedział o tem, że w kwietniu trzeba mieć dużo pieniędzy na mace, które są bardzo drogie; w maju, na święta wiosny, bardzo uroczyste; w lipcu bywa post smutny, także więc trzeba pieniędzy. Wystudyował to wszystko gruntownie, zbadał doskonale, wyuczył się na pamięć przez kilka lat praktyki.
W sobotę wolny zwykle bywał od odwiedzin, chociaż nie zawsze. Chaim Beispiel, Abram Szejte, Mojsie Durch i inni starzy konserwatyści nie przychodzili go niepokoić, ale pan L. B. Hapergeld wyłamywał się z pod ogólnego prawa; pani Regina, zwolenniczka postępu, była niby lufcik, przez który wpływało bardzo wolnomyślne powietrze.
Nieraz w sobotę mówiła do męża:
— Idź ty do twego pana Karola.
— Dziś?
— Dlaczego nie?
— Szabas.
Pani Regina uśmiechała się złośliwie.