Strona:Klemens Junosza-Pająki.pdf/166

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Czy ty lubisz jeść i pić w szabas? — pytała.
— Dlaczego nie mam lubić? Kiedyż jeść i pić, jeżeli nie w szabas?
— A dlaczego nie przynieść ładne parę rubli?
— Bo szabas.
— Aj, Leoś, Leoś, nie bądź ty taki hasyd. Dziś pójdziesz, dziś dostaniesz; jutro może być zupełnie co innego. Ciepło jest, jemu się zechce pojechać za miasto na spacerowy pociąg.
— On nie jeździ nigdy.
— Zkąd ty wiesz? Może jego żona namówi.
— Ja ją znam dobrze; nie namówi; wcale nie będzie namawiała.
— Może przyjść jaka familia, jaka ciotka; czy ty możesz zaręczyć za każdą ciotkę?
— On nie ma krewnych.
— Zkąd ty wiesz? Akurat przyjedzie jaka z prowincyi, co jeszcze nie widziała Saskiej Kępy. To dla nich najlepszy smak. Oni będą mieli Saską Kępę, a ty będziesz miał... ty będziesz miał... szabas!
W sercu L. B. Hapergelda zaczynał się budzić niepokój.
Żona jest kobieta zdolna i mądra — myślał. — Ona jest wielka inteligencya, z kamienia potrafiłaby