Strona:Klemens Junosza-Pająki.pdf/152

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Bardzo mi przyjemnie, że będę mógł pana dyrektora wyręczyć.
— Dziękuję panu. Niech to pana nie dziwi, że damy panu pensyę o dwieście rubli mniejszą, niż pobierał pański poprzednik, ale na to złożyło się sto przyczyn; między innemi stagnacya, konieczność zaprowadzenia oszczędności, wreszcie pański wiek, stosunkowo dość młody... Nie zapominaj pan, że pański poprzednik miał siwe włosy, a pan jesteś jeszcze prawie młodzieniec.
Pan Karol chciał coś powiedzieć, ale dyrektor mu przerwał.
— Panie — rzekł — wyobrażasz sobie, że tracisz dwieście rubli. Pozwól, że cię wyprowadzę z błędu. Jestem skończonym inżynierem i pochlebiam sobie, że umiem rachować. Owa strata dwustu rubli jest fikcyą; w rzeczywistości zyskujesz pan sześćset, wobec wynagrodzania, jakie brałeś dotychczas, że zaś przybywa panu trochę roboty — to właśnie za owe sześćset rubli. Czyż nie słuszna racya?
— Oczywiście, panie dyrektorze, najsłuszniejsza.
Pan Karol podziękował i uszczęśliwiony spieszył do domu, aby zanieść żonie pocieszającą nowinę.