Strona:Klemens Junosza-Pająki.pdf/142

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


— Jakie tu może być fajn?
— Po kowalsku robisz, wnuczku, bierzesz kawał żelaza w kleszcze i kujesz je młotem. Z przeproszeniem twego honoru i osoby, lada chłop taką samą sztukę potrafi. Dlaczego nie masz robić zgrabnie tak, jak jubiler, albo zegarmistrz?
— Ja was nie rozumiem zupełnie.
— Właśnie dlatego nie rozumiesz, że jesteś jeszcze kowal; jak będzie już z ciebie jubiler swego fachu, to potrafisz czytać w człowieku, jak w książce.
— Na co w nim czytać, kiedy on sam wszystko wypisze w wekslu!
— Trzeba czytać wprzód, zanim weksel będzie napisany. Weźmy naprzykład twojego pana Karola. Ja go tylko jeden raz widziałem i wiem bardzo dobrze, co w nim jest. Jego dusza jest, jak latarnia, widać w niej wszystko, jak przez szyby. Charakter dobry, a w tym charakterze jest jeden maleńki, ale bardzo drogi dla nas brylancik, co się nazywa ambicya. Wierz mi, Lejbuś, że z takiego materyału można pociągnąć dużo dochodu, więcej, aniżeli z dobrej propinacyi. Przez ambicyę on nie zrobi ci figla, nie ucieknie