Strona:Klemens Junosza-Pająki.pdf/117

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Holofernesa i nie pozwalała mężowi rządzić się delikatnem uczuciem.
— Pan nie wiesz, co to jest kobieta, co jest zawzięta kobieta — mówił do swego dłużnika pan Leon Bernard — to jest wilk, to z przeproszeniem pańskiem... tygrys! Ja z nią nic nie poradzę, jak się zaweźmie; nawet przyznam się panu, ja się boję z nią mówić. Próbuj pan sam.
Pan Karol próbował, ale ma się rozumieć, że to kosztowało drogo; boć zwyczajny żydek weźmie kilka rubli i jest kontent, a dama, zwłaszcza taka dama, którą własny jej mąż nazywa tygrysem, na byle czem nie poprzestanie.
W takiem położeniu rzeczy cała pensya pana Karola i wszystkie jego zarobki pozabiurowe były faktyczną własnością Hapergelda, bo „nowi“ kapitaliści właściwie byli wspólnikami jego, lub też wprost podstawionymi przez niego manekinami, a na tych, niewielkich zresztą dochodach, które Hapergeld zabierał, mieli jeszcze małe służebności faktor Chaim Beispiel, pan adwokat Chaskiel Mozę Durch (tak się ten jurysta nazywał) i od czasu do czasu pani Regina.