Strona:Klemens Junosza-Pająki.pdf/118

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Nieraz mawiała ona do męża, gdyż była wielka elegantka:
— Leoś, ja potrzebuję sprawić sobie bardzo ładny kapelusz.
— Dlaczego nie? Spraw sobie bardzo ładny kapelusz.
— Ale mnie bardzo szkoda pieniędzy.
— No, szkoda? To sobie nie sprawiaj kapelusza; mnie też szkoda pieniędzy.
— Dlaczego ty nie masz nastraszyć twojego pana Karola? Ja będę miała kapelusz.
— Dlaczego ja go nie mam nastraszyć?
— Ty go nastrasz.
— Ja go nastraszę; za parę dni on będzie nastraszony.
Rzeczywiście, nastraszony, za parę dni przychodził, okup składał i pani Regina paradowała zaraz w nowym kapeluszu.
Trzeba przyznać Hapergeldowi, że wiedząc doskonale o wszystkich dochodach pana Karola, zostawiał mu z nich akurat tyle, ile mu było potrzeba na bardzo skromne utrzymanie. Tak kazał dziadzio Gancpomader.
— Wiedz o tem — mówił nieraz do wnuczka — że