Strona:Klemens Junosza-Nasi żydzi.djvu/97

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


fatalne i ciężkiem brzemieniem walą się na ludność uczciwą.
Zwróciło to już uwagę władz, które wydały cały szereg obostrzeń, co do szacowania i przeszacowywania domów, ale zasadniczo ustawa pozostała taż sama, ponieważ zmienić ją można tylko w drodze prawodawczej.
Wytłomaczę jaśniej kwestyę epidemii ogniowej, aby czytelnik zrozumiał, że za pożary miasteczek żydowskich płacą z własnych kieszeni obywatele ziemscy i chłopi.
Instytucya ubezpieczeń gubernialnych w kraju naszym istniejąca, oparta jest na systemie wzajemności, systemie zresztą bardzo pięknym, który nie ma charakteru spekulacyjnego, lecz obywatelski. Zasada bardzo prosta: wszyscy posiadacze nieruchomości poręczają sobie nawzajem całość swych zabudowań. Więcej pożarów, więcej wynagrodzeń — a zatem i składka na każdego przypadająca jest większa; mniej — to mniejsza; gdyby zaś w jakim szczęśliwym roku wcale pożarów nie było, składka spadłaby do rozmiarów najdrobniejszych, wyłącznie na koszta administracyi instytucyi. Na tem polega system ubezpieczeń wzajemnych, przyjęty od dość dawna na zachodzie. Wszelako