Strona:Klemens Junosza-Nasi żydzi.djvu/96

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


nie dawał, lecz przeciwnie, spowodowywał ruinę materyalną i upadek...
Pilnowano domostw, gdyż w tych domostwach mieściły się składy towarów, częstokroć znacznej nawet wartości; nie miał celu podpalania chałupy swojej nawet rzemieślnik, gdyż z utratą dachu nad głową i narzędzi, tracił możność zarobkowania. Dziś, gdy siedziby żydowskie, to jest małe miasteczka, utraciły zupełnie dawne swoje znaczenie, gdy z punktów rzeczywiście handlowych i ożywionych, stały się po prostu miejscem rezydencyi talmudystów i hassydów, jest zupełnie co innego.
Według dawnego systemu, praktykowanego przez b. Dyrekcyę ubezpieczeń, wynagrodzenie asekuracyjne pogorzelcom za spalone domy wypłacane było w trzech ratach, a mianowicie: przy rozpoczęciu budowy, po wzniesieniu całego zrębu, nareszcie po zupełnem ukończeniu nowego domostwa — którego odbudowanie było obowiązkowe. W dzisiejszym systemie ubezpieczeń wzajemnych gubernialnych warunki te zostały pominięte. Może byłoby to lepiej, gdyby instytucya miała do czynienia bez wyjątku z ludźmi dobrej wiary — w obec jednak aferzystów i spekulantów skutki wynikają