Strona:Klemens Junosza-Nasi żydzi.djvu/45

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Oprócz bóżnicy wielkiej, „szkoły“ i małych domów modlitwy, niezbędny jest w miasteczku „dom wieczny“, cmentarz, który pozostaje w wyłącznej administracyi bractwa pogrzebowego („chewro kadisze“). W zawiadywaniu bractwa znajduje się również domek przedpogrzebowy, w którym zwłoki żydów poddawane bywają pewnym manipulacyom obrzędowym. Bractwo pogrzebowe trzyma wszystkich żydów „silną ręką“. Od bogatych (?) wymaga bardzo drogich opłat, a jeżeli nieboszczyk popełnił za życia jakieś uchybienie przeciwko przepisom religijnym, to w chwili pogrzebu, rodzina jego bardzo grubo musi za to zapłacić. Wobec istniejących, a silnie wśród żydów zakorzenionych przesądów, przewaga jest po stronie bractwa, na targi zaś i pertraktacye rodzina nieboszczyka niema czasu, gdyż z pogrzebem trzeba się spieszyć, a każda chwila zwłoki, jest dla rodziny do pewnego stopnia hańbiącą[1].

Miasteczko żydowskie utrzymywać musi

  1. Powie kto, że istnieje przepis policyjno-lekarski, zabraniający wcześniejszego chowania zwłok jak na trzeci dzień od chwili zgonu. Ileż to jednak jest przepisów, od których wykonywania żydzi potrafią się bardzo skutecznie uchylać!