Strona:Klemens Junosza-Nasi żydzi.djvu/44

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


prywatnych, dla jednego ściśle określonego kółka.
Oprócz synagogi, zazwyczaj obok niej, znajduje się tak zwana „szkoła“. Nie jest ona wszakże szkołą w tem znaczeniu, w jakiem my rozumiemy ten wyraz, lecz służy za punkt zebrań. Tam przychodzą żydzi modlić się, rozmawiać o interesach, tam zawzięci uczeni przepędzają cały dzień na dysputach, lub czytaniu talmudu, tam wreszcie wędrowny żyd znajduje schronienie, odpoczynek lub nocleg.
Przy bóżnicy powinien być „sługa“ (szames), którego obowiązkiem jest utrzymywać porządek i zwoływać żydów na modlitwę, w powszedni dzień stukając kijem zakrzywionym w okna, a przed nadejściem szabasu, w piątek, obwołując głośno, że czas iść do bóżnicy. (In szul arajn!) W oddziale żeńskim bóżnicy jest kobieta, która czyta modlitwy głośno, a inne, przeważnie czytać nie umiejące, powtarzają za nią. Dalej potrzebny jest śpiewak (chazon), albo też chór śpiewaków, stosownie do zamożności miasteczka, wreszcie „magid“ kaznodzieja, którego obowiązkiem jest tłómaczyć w sposób przystępny pięcioksiąg Mojżesza, psalmy, proroków i w ogóle cały stary testament.