Strona:Klemens Junosza-Nasi żydzi.djvu/25

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Przebieglejsi z nich, obrotniejsi i rozporządzający jakim takim kapitałem, obłowili się nieźle przy tym przewrocie gwałtownym.
Nagłe przejście z gospodarstw pańszczyźnianych do folwarcznych, pociągające za sobą potrzebę znacznych wydatków i nakładów, konieczność spłacenia nagromadzonych zaległości podatkowych, absolutny brak kredytu, obniżenie się wartości ziemi do minimum, słowem, wszystkie te wyjątkowe i nieprzychylne okoliczności, w jakich się znaleźli ówcześni posiadacze ziemi, przedstawiały niezmiernie korzystne pole do wyzysku.
Żydzi mający trochę pieniędzy korzystali też z położenia. Najpiękniejsze towarowe lasy szły za bezcen, sprzedawano zboże na pniu, wełnę na owcach, okowitę z kartofli jeszcze w ziemi będących — a gdy i te wysiłki nie pomagały — pozbywano się samej ziemi w sposób dobrowolny, lub, co się częściej zdarzało, przymusowy.
Żydzi zaczęli nabywać majątki za bezcen i zaraz wycinali lasy, sprzedawali co tylko było do sprzedania możliwe: zapasy zboża, słomę, inwentarz, narzędzia rolnicze, budynki na rozebranie, nawet żerdzie z pło-