Strona:Klemens Junosza-Nasi żydzi.djvu/191

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


gdzie ich dziś niema — t. j. wziąść się do pracy produkcyjnej, fizycznej, ująć za młot, siekierę, pług, kosę, jednem słowem: pracować.
Społeczeństwo ma też obowiązek walczyć przeciwko lichwiarzom, a walczyć może skutecznie przez krzewienie zasad oszczędności, przez pomoc wzajemną, zakładanie kas zaliczkowych, instytucyj przezorności, wzajemnego kredytu, lombardów dla biedniejszej ludności. Na tej drodze walka z lichwą może być skuteczna, a kapitały, więzione dziś w papierach procentowych, przynosiłyby właścicielom większy procent, a społeczeństwu pożytek. Niejeden lichwiarz zostałby zmuszony porzucić swój proceder i wziąść się do siekiery, piły, lub dźwigania ciężarów.
Nie lękajmy się walki z żydami na polu handlowem i finansowem, nie przypisujmy im wyjątkowych i nadnaturalnych przymiotów i zdolności, bo to nieprawda. Są to przecież nie demony, ale ludzie — szkodliwi, bo takimi uczyniło ich wychowanie, otoczenie i warunki życia — próżniaki, bo ich pracować nie nauczono — wyzyskiwacze, bo ich do tego pcha głód i nędza, powiększająca się z każdym rokiem...
Wielki czas zreformować ich, wtłoczyć