Strona:Klemens Junosza-Nasi żydzi.djvu/180

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


dzaju przedsiębiorstwa, banki — a drobni przemysłowcy i handlujący, zmuszeni w braku odpowiednich instytucyj finansowych szukać kredytu u żydów?... Powtarzamy, że chcąc przedstawić dokładny obraz złego, jakie się z powodu „kwestyi żydowskiej“ w kraju dzieje, tomy trzebaby zapisać. W treściwym artykule dziennikarskim, w broszurze, zaznaczyć można tylko wybitniejsze punkta, co też uczynić było naszem staraniem.
Czytelnik, rozpatrujący pracę niniejszą, mógł nabrać przekonania, że byliśmy i jesteśmy dalecy od uprzedzeń rasowych lub wyznaniowych — że staliśmy na gruncie zupełnej bezstronności. Tych samych zasad trzymać się też będziemy przy sformułowaniu pewnych dezyderatów, które aczkolwiek zapewne przez wieki zaplątanego węzła kwestyi odrazu nie rozwiążą, mogą jednak ludziom wpływowym i zdolniejszym publicystom posłużyć za niejakie wskazówki.
Powiedzieliśmy wyżej, że nie łączymy się bezwzględnie ze zdaniem tych, którzy przypisują plemieniu żydowskiemu jakieś nadprzyrodzone właściwości, niesłychane zdolności umysłowe, zadziwiającą bystrość i spryt niby demoniczny. Nie godzimy się