Strona:Klemens Junosza-Nasi żydzi.djvu/172

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


„gojami“. W umyśle jego niema pod tym względem najmniejszej wątpliwości. Dodajmy do tego, że czytanie Talmudu dopełniane jest przez ustne objaśnienia mełamedów, ludzi fanatycznych, przesądnych i ogólnego wykształcenia nie posiadających, a przyjdziemy łatwo do wniosku, że chedery nie przyczyniają się wcale do podniesienia poziomu umysłowego młodzieży żydowskiej, lecz przeciwnie obniżają go w sposób fatalny, i są głównem źródłem tych anomalij i potworności społecznych, które znamy pod ogólną nazwą „kwestyi żydowskiej“.
W opinii publicznej, zarówno ze strony przyjaciół żydów, jakoteż i ze strony tak zwanych „antysemitów“, coraz częściej słychać głosy: „sprawa kształcenia dzieci żydowskich powinna koniecznie wejść na porządek dzienny, a więc... należy zreformować „chedery“.
Wygląda to zupełnie tak, jak gdyby kto wołał: „szósta część ludności choruje epidemicznie na tyfus, a więc... zreformujmy tyfus“! Z plamistego na wysypkowy? czy jak?
Zanim się zacznie mowa o reformie „chederów“ i cywilizowaniu małamedów,