Strona:Klemens Junosza-Nasi żydzi.djvu/16

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


biera doświadczenia i coraz oporniejsza się staje — a jeść przecie trzeba!
Nie wierz temu, czytelniku, żeby żydzi byli obdarzeni jakiemiś wyjątkowemi, nadludzkiemi zdolnościami, lub sprytem; nie wierz opowiadaniom o bogactwach tutejszych, małomiasteczkowych żydów. Ich majątki, jak się przekonasz poniżej, są efemeryczne, lub fikcyjne — a owe wyjątkowe zdolności, to tylko spryt zgłodniałego lisa, który, wiedząc dobrze, co są psy folwarczne, co żelaza i samołówki — idzie jednak do zabudowań... by pochwycić kurę...
Jeść mu się chce — i oto źródło sprytu i odwagi.
Pragniemy pokazać czytelnikom miasteczka nasze i ich mieszkańców żydów takimi jak są, w rodzinie, w społeczeństwie własnem — i w stosunku do społeczeństwa naszego.
Cóż to jest w „społeczeństwie ich własnem?“ zapytacie: czy w jednym kraju mogą być dwa społeczeństwa?
Widocznie, że być mogą — skoro są.
My mamy ogólne instytucye i podlegli jesteśmy prawom państwowym — oni mają i państwowe i swoje. Posiadają własny samorząd, własną oświatę w swoich gminach,