Strona:Klemens Junosza-Nasi żydzi.djvu/15

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


jak ów, co powiada, że lichwiarz żyd jest dobrodziejem ludzkości, gdyż... wspomaga biedaka w chwili potrzeby. Rzecz jest zbyt poważna i zbyt ważna dla całej społeczności naszej, by mogła być traktowana pobieżnie, lub krańcowo.
Otóż pragnę zaprowadzić cię czytelniku do samego gniazda „kwestyi“, do źródła, z którego ona bierze swój początek. Radbym ci pokazać wnętrza tych domków nizkich, zapadłych w wilgotnym, grzęzkim, gruncie, porosłych pleśnią, przygarbionych i koszlawych. Chciałbym ci pokazać te postacie chude, wynędzniałe, głodne, żyjące z tego wiatru co wieje, goniące za groszem, zdobywające go zkąd się da, bez względu na źródło, byle tylko zdobyć, byle zatkać zgłodniałe usta, napchać pusty żołądek.
Nie znajdziesz w tych obrazach poetycznych widoków natury, ani śpiewu ptasząt, ani balsamicznej woni drzew — bo ludzie, o których mówić będę, żyją w zupełnie innem otoczeniu. Brud, głód i nędza, oto ich nieodstępne towarzystwo — a wiadomo, że Głód doradca zły.
Rozmnożyli się już bardzo, a pracować nie umieją; ludność, wyzyskiwana dotąd, na-