Strona:Klemens Junosza-Nasi żydzi.djvu/14

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


tysty, każdy się nią zajmuje i każdyby na swój sposób rozwiązać ją pragnął.
Autor niniejszego nie czuje się powołanym do rozcięcia, lub też do rozwiązania węzła, który zawiązany został przez tysiące przyczyn, a zacieśnił się i zaplątał podczas trwania wieków; pragnie on tylko zaprowadzić czytelnika do samego gniazda „kwestyi“ do naszych miasteczek i wsi i przedstawić rzetelny ich obraz, bez uprzedzeń i bez namiętności.
Jego zdaniem, gorąca miłość dla najbliższych, nie obowiązuje do nienawiści względem dalszych.
W spółczesnem piśmiennictwie naszem mówi się o żydach i o kwestyi żydowskiej bardzo wiele. I dziennikarstwo i belletrystyka dużo czasu i sił tej sprawie poświęca. Jedni widzą w żydach jakieś istoty demoniczne, wyjątkowo czarne i groźne, obdarzono djabelskim sprytem i przebiegłością — drudzy, przeciwnie, otaczają ich poetycznym urokiem, niemal aureolą męczeństwa.
Prawda i stronność nie mogą pod jednym dachem mieszkać. Równie śmiesznym wydaje mi się ten, który dowodzi, że moda spiczastych butów jest najwyraźniejszym objawem panowania żydów nad światem —