Strona:Klemens Junosza-Nasi żydzi.djvu/125

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


włościanin wszystko, co mu potrzeba. Jeżeli zdarzy się, że taki gospodarz ominie go (żyda) i kupi coś za gotówkę gdzieindziej — żyd mu to wypowie przy każdej sposobności; żyd zna wszystkich na wylot i wie, jak kogo zażyć. W karczmie, przy zebranej gromadzie, jednem słówkiem może gospodarza zdradzić z czegoś, z czemby ten utaić się pragnął. W karczmie przed żydem odsłaniają się w gawędzie wszystkie potrzeby i braki każdej gospodarki.
Karczma daje żydowi możność ciągłego obserwowania włościan i zarazem wpływania na nich w różny sposób, czyli, że w niej przygotowywa się grunt do dalszych operacyj.
Drugim środkiem jest kredyt. Nie mówiąc już o biedakach, każdy, stosunkowo zamożny nawet włościanin, w pewnych chwilach musi się uciekać do kredytu — żyd ten kredyt daje, ale żyd nie otworzy kredytu wtedy, gdy gospodarz za gotówkę bierze gdzieindziej; w tem więc żyd ma przewagę nad chłopem, który ostatecznie zawsze do żyda przyjść musi.
Zmuszają go do tego tak okoliczności zewnętrzne (rodzaj zajęcia, brak kredytu), jak i kunsztowność złożonego mechanizmu