Strona:Klaudja Łukaszewicz - Pokrzywki.djvu/14

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


Ale my, dzieci, byłyśmy bardzo smutne: straciliśmy z oczu swą przecudną parkę.

Klaudja Łukaszewicz - Pokrzywki page014.png

Ogród pozarastał, gęste drzewa zacieniły tak wszystko, że i nie sposób było dostrzedz takiego, jak ptaszynki, maleństwa.
— Ach, jak tęskno za ptaszętami, — westchnęła Irenka i rozpłakała się.