Strona:Klaudja Łukaszewicz - Pokrzywki.djvu/10

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


on swoje interesa i nie jest w stanie przestawać wciąż z nami.
Powrócimy tu jutro i zobaczymy napewno naszą ślicznotkę.
Przyszedłszy do domu, zaczęliśmy jedno przed drugiem opowiadać wszystkim o ptaszku.
— Dziobek ma cieniutki, jak igiełka, ogonek sterczy jak szczoteczka, — opowiadała Irenka.
— Nieprawda, nieprawda: ogonek u niej okrągły, jak kwiateczek, — zaprzeczyła Oleńka.
— O, co to, to nie, odezwałam się, — do kwiatka on wcale nie podobny, raczej do wąsów tatusia, a dziobek jak stalówka.
Roześmieli się wszyscy, a najbardziej Wicio:
— Patrzcie, co za opis komiczny tego ptaszka! Można co z tego zrozumieć! Jakieście wy pocieszne, moje panienki!
Obraziłyśmy się ogromnie.