Strona:Klaudja Łukaszewicz - Pokrzywki.djvu/9

Z Wikiźródeł, wolnej biblioteki
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ta strona została uwierzytelniona.


nas i jakby chciała uciec. Biedaczka, boi się ludzi...
Tymczasem ptaszek fruwał z gałęzi na gałąź, nachylał się nad korą, dziobał, to znów oddalał się od nas.
Szliśmy za nią ciągle, nagle straciliśmy ją z oczu.
Maleństwo wskoczyło na ściętą brzozę i ogromny stos chróstu, prześlizgnęła się między liśćmi i znikła.
— Zakaszlałaś, to i uciekła! — zaczęliśmy wymawiać naszej siostrzyczce Oli.
— Nie, to nie ja, — broniła się biedaczka, — u was coś pod nogami zaszeleściło i on uciekł...
— Odleciał ptaszek, naturalnie, że szkoda, — dodała Irenka i w oczach jej pokazały się łezki.
Była to dziewczynka, najbardziej z nas czworga przejmująca się wszystkiem, często też smuciła się i płakała.
— Nie sprzeczajcie się i nie płaczcie siostrzyczki, — odezwał się Wicio, — nikt temu nie winien, że ptaszek uciekł. Ma